6 mar 2014

Cudowna przemiana

Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Gal. 2/20                                                    
Po raz pierwszy spotykamy się z apostołem Pawłem,  w Dziejach Apostolskich  w rozdziale 7 wersecie 58, kiedy to doszło do ukamieniowania Szczepana:

A wypchnąwszy go poza miasto, kamienowali. Świadkowie zaś złożyli szaty swoje u stóp młodzieńca, zwanego Saulem. Dz. Ap. 7/58

Który:

… również zgadzał się z tym zabójstwem. W owym czasie rozpoczęło się wielkie prześladowanie zboru w Jerozolimie i wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się po okręgach wiejskich Judei i Samarii. Dz. Ap. 8/1

Kolejne fragmenty ukażą nam młodzieńca, bardzo gorliwego w prześladowaniach naśladowców Jezusa Chrystusa:

A Saul tępił zbór; wchodził do domów, wywlekał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia. Wszakże ci, którzy się rozproszyli, szli z miejsca na miejsce i zwiastowali dobrą nowinę. Dz. Ap. 8/3-4



A Saul, dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy. Dz. Ap. 9/1-2

Mało było mu prześladowań w Jerozolimie postanowił rozszerzyć swoją prześladowczą działalność. Sam przychodzi do arcykapłana i prosi o listy do synagog w Damaszku, aby i tam mógł ścigać uczniów Jezusa Chrystusa.  Przy czym, jak opisuje Słowo Boże, jego wnętrze było wypełnione nienawiścią, chęcią zabijania tych, którzy zaufali Jezusowi Chrystusowi. Z takim to nastawieniem, z chęcią zemsty, udaje się w podróż, jak się za chwilę okaże, w podróż swojego życia z Tym, którego tak zaciekle zwalczał, prześladował.

I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, a gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? I rzekł: Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz; Ale powstań i idź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. A mężowie, którzy z nim byli w drodze, stanęli oniemiali, głos bowiem słyszeli, ale nikogo nie widzieli. I podniósł się Saul z ziemi, lecz gdy otworzył oczy swoje, nic nie widział; wiodąc go tedy za rękę, zaprowadzili go do Damaszku. I przez trzy dni nie widział i nie jadł, i nie pił.  Dz. Ap. 9/3-9

Mamy tu opis osobistego kontaktu, Saula prześladowcy z prześladowanym Jezusem Chrystusem. Dlaczego nasz Zbawiciel ukazał się Saulowi, człowiekowi, który po ludzku mówiąc, za swoje czyny, za wtrącanie dzieci Bożych do więzień, za spowodowanie śmierci niejednego przecież wyznawcy Jezusa Chrystusa, powiedzielibyśmy, że nie zasługiwał na takie spotkanie. Bardzo często zapominamy o tym, że to, co z ludzkiego punktu widzenia wydaje się sprawiedliwe lub nie, niekoniecznie tak samo uważane jest przez naszego Stwórcę.

Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje-mówi Pan.  Izaj. 55/8

Pozory często są mylące, nasze oceny również, gdy nie oceniamy na podstawie faktów, ale Boża ocena, Boże wybory    zawsze trafne, gdyż tylko Ojciec zna najlepiej swe dzieci. On się nigdy nie myli. Oto, co stało się dalej:

A był w Damaszku pewien uczeń, imieniem Ananiasz. I rzekł Pan do niego w widzeniu: Ananiaszu! On zaś rzekł: Otom ja, Panie. Pan zaś do niego: Wstań i idź na ulicę Prostą, i zapytaj w domu Judy o Saula z Tarsu; oto właśnie się modli. I ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł, i ręce na niego włożył, aby przejrzał. Ananiasz zaś odpowiedział: Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie; Ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich, którzy wzywają imienia twego.

Lecz Pan rzekł do niego: Idź, albowiem mąż ten jest moim narzędziem wybranym, aby zaniósł imię moje przed pogan i królów, i synów Izraela; Ja sam bowiem pokażę mu, ile musi wycierpieć dla imienia mego. I poszedł Ananiasz, i wszedł do domu, włożył na niego ręce i rzekł: Bracie Saulu, Pan Jezus, który ci się ukazał w drodze, jaką szedłeś, posłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony.  Dz. Ap. 9/10-18

Czyż to nie dziwna sytuacja ? Ten, który tak bardzo pałał nienawiścią do wyznawców Jezusa Chrystusa, nagle sam staje się Jego wyznawcą. Co za cudowna przemiana umysłu i serca, pokazująca, że każdy człowiek, nawet tak zaciekły przeciwnik jak Saul, który otwarcie przyznał się do swego złego postepowania, może się zmienić:

Drogę Pańską prześladowałem aż na śmierć, wiążąc i przekazując do więzień zarówno mężów, jak i kobiety, jak mi tego i arcykapłan jest świadkiem, i cała rada starszych; od nich też otrzymałem listy do braci i udałem się do Damaszku, aby również tych, którzy tam byli, uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy w celu wymierzenia im kary.  Dz. Ap. 22/4-5



Ja sam również uważałem, że należy wszelkimi sposobami występować przeciwko imieniu Jezusa Nazareńskiego, co też czyniłem w Jerozolimie, a gdy otrzymałem pełnomocnictwo od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, kiedy zaś skazywano ich na śmierć, ja głosowałem za tym, dręcząc ich częstokroć we wszystkich synagogach, zmuszałem ich do bluźnierstwa i szalejąc nad miarę, prześladowałem ich nawet w innych miastach.  Dz. Ap. 26/9-10



Słyszeliście bowiem o moim dawniejszym postępowaniu w żydostwie, że srodze prześladowałem zbór Boży i niszczyłem go, i że prześcigałem w żarliwości dla żydostwa wielu rówieśników mojego pokolenia, będąc nader gorliwym zwolennikiem moich ojczystych ustaw. Gal. 1/13-14                                                                                                                  

 Co do żarliwości prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany. Fil. 3/6                                                                                                                          

 Ja bowiem jestem najmniejszym z apostołów i nie jestem godzien nazywać się apostołem, gdyż prześladowałem Kościół Boży. I Kor. 15/9                                                                              

            Życie apostoła Pawła, a zwłaszcza to, które prowadził po poznaniu Jezusa Chrystusa, jego zaangażowanie w głoszenie Ewangelii – Dobrej Nowiny oraz trud i cierpienie, które znosił, potwierdzają, jego cudowną przemianę. Od podróży do Damaszku, gdzie ukazał mu się Zbawiciel, jego życie diametralnie się zmieniło.

więcej pracowałem, częściej byłem w więzieniach, nad miarę byłem chłostany, często znajdowałem się w niebezpieczeństwie śmierci. Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem chłostany, raz ukamienowany, trzy razy rozbił się ze mną okręt, dzień i noc spędziłem w głębinie morskiej. Byłem często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od rodaków, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustyni, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi. W trudzie i znoju, często w niedosypianiu, w głodzie i pragnieniu, często w postach, w zimie i nagości. Pomijając te sprawy zewnętrzne, pozostaje codzienne nachodzenie mnie, troska o wszystkie zbory.   I Kor. 11/23-28

Po co mu to wszystko było ? Przecież mógł mieć „ciepłą posadkę”, przywileje, wygody. Dlaczego z tego wszystkiego zrezygnował ? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ponieważ, kiedy Jezus Chrystus osobiście zapukał do jego drzwi, on je otworzył i odpowiedział na wołanie Jezusa Chrystusa i jak sam przyznaje się w liście do Galacjan nie wahał się ani chwili:

Ale gdy się upodobało Bogu, który mnie sobie obrał, zanim się urodziłem i powołał przez łaskę swoją, żeby objawić mi Syna swego, abym go zwiastował między poganami, ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi… Gal. 1/15-16

A w liście do Koryntian przyznaje, że Bóg okazał mu łaskę powołując go do tak zaszczytnego dzieła, jak głoszenie Ewangelii-Dobrej Nowiny:

Ale z łaski Boga jestem tym, czym jestem, a łaska jego okazana mi nie była daremna, lecz daleko więcej niż oni wszyscy pracowałem, wszakże nie ja, lecz łaska Boża, która jest ze mną. I Kor. 15/10



Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę, Mimo to, że przedtem byłem bluźniercą i prześladowcą, i gnębicielem, ale miłosierdzia dostąpiłem, bo czyniłem to nieświadomie, w niewierze. I Tym. 1/13-14

Jest to kolejny dowód, że człowiek jeżeli tylko pragnie się zmienić, to jak najbardziej jest to możliwe. Paweł, który był zatwardziałym, bardzo sumiennym i posłusznym wykonawcom poleceń Sanhedrynu, który na swoim sumieniu miał śmierć wielu chrześcijan, sam stał się chrześcijaninem. Jest to niewiarygodna przemiana. Przykład dla tych, którzy mówią, że starych drzew się nie przesadza. Przykład dla tych, którzy bardzo mocno trzymają się odstępstwa, żeby pozwolili działać w swoich sercach i umysłach Jezusowi Chrystusowi, a On, wyzwoli każdego, kto tego zapragnie z kłamstwa i zakłamania i przywiedzie do prawdy. Wyzwoli nas od śmierci wiecznej ku żywotowi wiecznemu.

            Apostoł Paweł o  swoim przeżyciu, którego doświadczył podczas drogi do Damaszku, o swojej przemianie duchowej, nie trzyma tylko dla siebie. Kiedy staje przed królem Agryppą, otwarcie opowiada o tym wydarzeniu,  dając świadectwo swego nawrócenia:

W tych okolicznościach, jadąc do Damaszku z pełnomocnictwem i poleceniem arcykapłanów, ujrzałem, o królu, w południe w czasie drogi światłość z nieba, jaśniejszą nad blask słoneczny, która olśniła mnie i tych, którzy jechali ze mną; A gdy wszyscy upadliśmy na ziemię, usłyszałem głos do mnie mówiący w języku hebrajskim: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? Trudno ci przeciw ościeniowi wierzgać. A ja rzekłem: Kto jesteś, Panie? A Pan rzekł: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Ale powstań i stań na nogach swoich, albowiem po to ci się ukazałem, aby cię ustanowić sługą i świadkiem tych rzeczy, w których mnie widziałeś, jak również tych, w których ci się pokażę. Wybawię cię od ludu tego i od pogan, do których cię posyłam, aby otworzyć ich oczy, odwrócić od ciemności do światłości i od władzy szatana do Boga, aby dostąpili odpuszczenia grzechów i przez wiarę we mnie współudziału z uświęconymi. Dlatego też, królu Agryppo, nie byłem nieposłuszny temu widzeniu niebieskiemu, lecz głosiłem najpierw tym, którzy są w Damaszku, potem w Jerozolimie i po całej krainie judzkiej, i poganom, aby się upamiętali i nawrócili do Boga i spełniali uczynki godne upamiętania. Z tego to powodu pochwycili mnie Żydzi w świątyni i usiłowali zabić. Ponieważ jednak opieka Boża czuwała nade mną aż do dnia dzisiejszego, ostałem się, dając świadectwo małym i wielkim, nie mówiąc nic ponad to, co powiedzieli prorocy i Mojżesz, że się stanie, to jest, że Chrystus musi cierpieć, że On jako pierwszy, który powstał z martwych, będzie zwiastował światłość ludowi i poganom.  Dz. Ap. 26/12-23

            Tak jak narodziny dziecka są cudem, tak przykład apostoła Pawła jest również cudem nowo narodzenia w Jezusie Chrystusie osoby dorosłej, w pełni świadomej. W życiu człowieka jest to bardzo ważny moment. Zaczyna się w chwili, gdy nasze serca, nasze umysły są gotowe, aby zmieniać swoje życie. Aby odrzucać to, co jest w nas złego. Aby dążyć ku dobremu. I z całą pewnością nie jest to proces jednorazowy, którego ukoronowaniem jest chrzest w Jezusie Chrystusie. Jest to dopiero początek naszej walki z naszymi słabościami, pożądliwościami. Prawda jest taka, że przez całe nasze życie będziemy staczali bitwy z naszym wrogiem, szatanem. Ale stojąc na bardzo solidnym fundamencie, którym jest Syn Boży, nasz Zbawiciel Jezus Chrystus nie ma takiej siły, która wbrew naszej woli odłączyłaby nas od Chrystusa:

Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rzym. 8/35-39                                                                                             

Jednakże okazuje się, że największym naszym wrogiem, jesteśmy my sami. Gdyż to my dokonujemy wyboru drogi, którą pragniemy kroczyć. Jako stworzenie Boże jestem w centrum zainteresowania dwóch sił: Dobra i zła. O moje życie walczy mój Stwórca i Jego przeciwnik, który jest także stworzeniem, diabeł. Ale ani Ojciec, ani szatan bez mojej zgody, bez mojego przyzwolenia nic w mym życiu nie uczyni. To ja decyduję kogo wpuszczam do swego wnętrza, komu wierzę, komu ufam. I w zależności co, lub kogo wybiorę temu jestem posłuszny, tego miłuję. Bardzo wyraźnie mówił o tym apostoł Paweł:

Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości? Rzym. 6/16                                                           Bardzo często bywa, że jedna nieprzemyślana do końca decyzja sprawia, że na własne życzenie oddalamy się od drogi Bożej. A im bardziej się człowiek od niej oddala, tym trudniejszy jest powrót na nią. Gdyż zachodzi uzasadniona obawa, że zagubimy się całkowicie. Dlatego też każdego dnia, powinniśmy przede wszystkim sami siebie badać. Analizować to, co inni próbują nam uświadomić. Nie traktować napomnień, jako ataku na naszą osobę, ale jako dobrą radę, pod warunkiem, że napomnienie jest zasadne. 

             Nasza przemiana, jeżeli chcemy uchodzić za prawdziwe dzieci Boże musi być całkowita. Oznacza to ciągłą walkę z naszymi złymi nawykami, pożądliwościami. To bardzo ważne, gdyż pozostawanie w nas jakichkolwiek pożądliwości w końcu doprowadzi nas do upadku. Bo:

·        Jeżeli rzeczywiście żyje we mnie tylko Chrystus, to moje życie powinno być dostosowane do słów mego Zbawiciela. Do słów Pisma Świętego. Nigdy odwrotnie! Oznacza to, że moje ja, moje widzenie świata schodzi na plan dalszy. Tak naprawdę ono się nie liczy. Bo jeżeli nie jestem posłuszny Ojcu w całości, to nie mogę mówić, że całkowicie wierzę i ufam Bogu, i że Go miłuję. Pan Jezus bardzo wyraźnie o tym mówi w kilku tekstach:

Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.    I Jan. 1/6-7



Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. Lecz kto zachowuje Słowo jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował.    I Jan. 2/4-6



·        Jeżeli w mojej głowie rodzą się  myśli-nauki, które nie są zgodne z Ewangelią, bo moja mądrość jest ważniejsza niż mądrość Boża, bo kieruje się wyłącznie własnym rozumem, to znów zachodzi uzasadniona obawa, że moje poznanie do końca nie będzie prawdziwe. Ponieważ ludzki rozum jest omylny, popełnia błędy. Jedynie Ojcu i Jezusowi Chrystusowi mogę całkowicie zaufać. Jeżeli w całości, uczciwie i rzetelnie nie głoszę nauk pochodzących od Ojca, a przekazanych przez Syna Bożego, proroków i apostołów, to, tak naprawdę pracuje na rzecz przeciwnika Bożego, szatana.



·        Jeżeli rzeczywiście Jezus Chrystus żyje we mnie, to On jest moi Panem. A skoro jest moim Panem, to powinienem być mu posłusznym we wszystkim. Inaczej będę złym sługą. Przy czym pamiętajmy, że jest On najlepszym Panem, który dba i troszczy się o swoje sługi.

Należy zatem postawić pytania: Dlaczego mam się tak starać ? Dlaczego mam rezygnować z wielu przyzwyczajeń dla mnie wygodnych, z własnego „ ja ” ?

Odpowiedź jest bardzo prosta,  jeżeli żyje we mnie Chrystus, to właśnie dla Niego. Gdyż On cierpiał i zmarł na krzyżu Golgoty za moje grzechy, za moje pożądliwości, którymi się kierowałem i przybił je do krzyża. Aby dać mi szanse na wyrwanie się z ramion śmierci wiecznej. Ponieważ:

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego wydał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Jan 3/16 BWP

A On, będąc całkowicie posłuszny Ojcu, dobrowolnie uniżył się do roli sługi naszego i będąc całkowicie wolnym od jakiegokolwiek grzechu, umarł za mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.